CZAS….
Dziś wpis troszkę nostalgiczny o docenianiu czasu…
Jeszcze rok temu, a nawet jeszcze pół roku temu uważałam, że w ciągu dnia jest tyle
godzin, minut do wykorzystania… owszem godziny są, minuty też tylko płyną
bardzo szybko… najszybciej płyną jak Julianka ma drzemkę, wówczas obłędnie co 5
minut zerkam na zegarek, mam wówczas wrażenie, że czas wolniej wpłynie, kawa
wtedy jest taka pyszna, heh a jakże wtedy piękna jest cisza… Julia to nadal
dziecko, które ciągiem przesypia 2 godziny, zdecydowanie wolę tak niż 5 małych
drzemek… jak wtedy doceniam te 2 godziny tylko jakoś szybciej mijają niż reszta
dnia… to również dla mnie czas na ładowanie baterii, aby przez resztę dnia znów
rozmawiać w języku obcym – a gu, a gi i nasze ulubione grrrr…
Dotego jestem przerażona, kiedy mi zleciało 5,5 miesiąca... nad tym się wolę narazie w ogóle nie zastanawiać, bo to chyba temat na odrębny wpis...
Juleczka od
wczoraj ma nową Lalę, postanowiliśmy z TJ, że Przytulanka to poważna sprawa,
więc zero chińszczyzny i Lalę dla nas uszyła Pani Ania – Niebieskie Migdały… iiiii Julka zachwycona, jak się kładzie do Lali, to ależ jej
opowiada co robiła, troszkę nią porzuca po łóżeczku, ale Lala wykonana jest perfekcyjnie,
dokładnie więc rzucanie jej nie straszne…
Więc i ja i Jula polecamy Wam z czystym sercem rękodzieło
Pani Ani, Lala jest zachwycająca i jedyna w swoim rodzaju, do tego co mnie ujęło
Lalka pięknie przyszła zapakowana jak prezent… coś niesamowitego :)
Jula ma na sobie:
Body i spodnie dresowe : H&M
Lala Juliannka:
https://www.facebook.com/pages/Niebieskie-Migdały-Handmade-by-Anka/566963783336245?fref=ts
Miłego i słonecznego weekendu :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz